I my head

Mieszkam na koncu 2 sterfy, blisko do centrum. Do pracy dojezdzam w jakied 40 minut – metrem i autobusem. Na razie pracuje 4 dni w tygodniu, od czwartku do niedzieli na wieczorne zmiany. Wracam do domu noca, mijam sie z moim chlopakiem, chociaz ostatnio udalo mi sie spotkac go jeszcze na 15 minut, przed jego praca. Te trzy dni off ratuja cala sytuacje, jak bedzie potem sie zobaczy.

Troche mnie przybila swiadomosc ze przez oststnie trzy tygodnie bylam na jego utrzymaniu… Wiem, ze inaczej to wygladac nie moglo, ale jednak nie podoba mi sie to. Dzis odbiore tygodniowke. Twardo – nie dam mu placic za zakupy XD a za tydzien juz zaczne dokladac sie do mieszkania.

Ciezko zrozumiec tych angoli w pubie, oni nie mowia tylko faflunia, hehe. Powolutku zaczynam sie przyzwyczajac do akcentu, ucze sie tez tych smiesznych zwrotow, nie jest chyba tak zle z moim angielskim. Poza tym miejsce w ktorym pracuje bardzo mi sie podoba, to stara kamienica, a Pub nazywa sie Inn 1888 – wiec chyab tez jest dosc stary ;)
Jakos to sie kreci.

Ostatnio myslalam o aborcji. Byla bym w stanie to zrobicz czy nie… To nie pytanie. Wiem ze mogla bym poddac sie skrobance bez wiekszych wyzutow, ale czy tego na prawde bym chciala? Nie lubie dzieci, nie chce miec zadnych, uwazam, ze bachory niszcza zycie w kazdym wieku, male wysysacze energii i kasy. W dodatku nie nadaje sie na matke, jestem zbyt samolubna osoba i z kazdym pokoleniem ludzie sa gorsi, nie umialam bym poradzic sobie z taka mala zmija podobna do mnie.
Jednak postanowilam – aborcji NIE.
Na mysl, ze to byla by czesc jego i mnie, zaczynajaca istniec pod moim sercem, ogarnia mnie jakies dziwne uczucie milosci do tego. Chociaz tylko tak teoretyzuje w mojej glowie, to juz wiem ze zrobie wszystko zeby jakos to sie tam ulozylo jesli wpadne.
Tylko, co tak na prawde mialo wplyw na moja zmiene decyzji?

PAST (20.09.06)

Trzy tygodnie do wyjazdu.Tylko o tym mysle.
Dawno nie pisalam. Chyba zeszyt bedzie najlepszym rozwiazaniem. Piszac na kolanie sama nie bede mogla sie rozczytac. Nie chce zeby ktos to dorwal. Nie chce tego nikomu pokazywac. Mysle, ze nalezy miec swoje sekrety, nie grozne sekrety, ale wlasne. Musze opisac to co sie teraz dzieje. Jestem lekko przerazona, ale gdzies w glebi wiedzialam juz od dawna, ze to nastapi.
Co jest we mnie takiego zepsutego, ze lubie siegac coraz dalej bez umiaru? Nawet wiedzac, ze cos jest zle, nie zatrzymuje sie. Znow znaki zapytania w moim zyciu, tak samo gdy mialam pietnascie lat.
Nie obchodzi mnie to. Nie szukam odpowiedzi. Na takie pytania odpowiedzi przychodza same z czasem, nie ma co przyspieszac.
Jak zaczac..?
(tu nastepuje historia prawdziwa, ktora na razie pomine na blogu, kiedys o tym napisze, gdy bede miec to za soba…)

Takie mysli bez znaczenia -
do zapisania i zapomnienia.

Mature life

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

Oprocz picia prace tez znalazlam, w pubie, jako barmanka XD Fajnie, co?

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

W pubie, wesola gromadka Polakow ^_^

happy

Wiec jestem szczesliwa na maxa, boje sie cholernie, ale czy to jest dziwne?
Mija tydzien, a ja tak szybko zapomnialam o zyciu w Polsce. Nie zastanawiam sie, jak to bylo, ze bylo latwiaj, prawie zadnej odpowiedzialnosci. Fajnie, trzeba sie tylko tu w zycie wdrazyc ;) Szybko pujdzie. Podoba mi sie. Miasto. Styl. Klimat. Ludzie. Domy. Autobusy. Waskie uliczki i brud.
Emil :)
Brak slow – pozytywnie.

Nie tesknie. Tam na prawde na niczym mi nie zalezalo.

Wielkomiejskie zycie wciaga, choc go jeszcze nawet w ulamku nie sprubowalam juz mi sie podoba. To, ze bedzie ciezko, mysle o tym tak duzo, jednak to mnie nie przeraza, tylko nakreca.

I to niewyobrazalne szczescie gdy idziemy wieczorem ulica trzymajac sie za rece.
Chce wiecej.

London

Wiec, jestem tu. Jeszcze duzo nie widzialam, wole spedzac ten czas w lozku ^_^ Ahh!!!
No, po prostu bajka. Jak dlugo? Oby jak najdluzej, a zapowiada sie dlugo :)

I tak na prawde nie mam pojecia co pisac, jeszcze nic nie wiem. Powiedzialam mu prawde.

Pozdrawiam wszystkich!

he he he

Bezpruderyjnie ;) Teraz juz ciagle mysle o sexie.
To bedzie zajebiste !!!
Nawet to, ze nie wiem kiedy, gdzie, jak i w jakim momencie, juz mnie nakreca.

REMEMBER

Kolorowe pudlo po butach. Pod naklejkami, pod zdjeciami, pod moim listem i pocztowkami. W starym pamietniku, miedzy kartkami…

Pamietaj, bo wrocisz po to.

Soap bubble

Uczucie, ze nie wytrzymam ani chwili dluzej nie widzac cie, nie pocalujac, nie przytulic…
Obejmij mnie. Chce zostac tak przy tobie. Zamknac oczy, wdychac twoj zapach, szczescie, mrowienie pod skora.
Jestes! Jestes! Jestes!
Zastygnac w bezruchu.
Uwierzyc.

Nie zadawaj okrutnych pytan.
Nie teraz, nie w tej chwili.

Zobacz jak bardzo cie kocham. Nie powiem nic, lzy dlawia mi gardzlo – niepochamowana radosc.
Od tak dawna liczyla sie tylko ta chwila.

…pekla banka mydlana…

busy

Nie chcialam nawet o tym myslec, lepiej nie zaglebiac sie w tych marzeniach, zbyt odlegle wszystko bylo. A tu juz tylko dzien zostal. Nie musze sie powstrzymywac.

Dzis na tych zakupach bylam bliska rozpaczy. Zmeczona, nie wyspana, zdenerwowana, bez zadnych sensownych pomyslow, nic nie odpowiadalo… Ajj, jak wy wytrzymaliscie ze mna? Taka rozkojarzona, nie kontaktujaca, film mi sie zawieszal.
Dobrze sie skonczylo, ciesze sie. Dziekuje!

(…)
To zabolalo, bardzo. Miesiace pragnien i marzen nie znajda swojego spelnienia..? Nadzieja, karmiona nadzieja ignorowalam przeczucia. Teraz watpliwosci sie rozmyly.

insomnia

Juz? juz nie moge spac?
obawy…
fee

a jesli..? a jesli nie..?

Takie cos co paralizuje od wewnatrz i boje sie. Gdzie ta pewnosc? Taki dlugi czas… Dobrze wiem, ze wszystko zmienilo sie. Inaczej postrzegam zycie?
Znow pytania… nie potrzebne, bo wiem jak jest.
Odrobina niepewnosci – i od razu tyle znakow zapytania w mojej glowie. Nie chec czuc sie tak niepewnie. Niech sie skonczy, chce wiedziec na czym stoje.

Pewne sa tylko zmiany.

Speak

Latwo mowic o czyms co mam juz za soba. Tak jak wtedy slowa z siebie wydusic nie moglam, teraz jest prosto mowic o bolesnych sprawach.
…bo wstyd… i nie powiem ani slowa…

Freek

Niedziela – wrzeszcz, centrum, wrzeszcz, przymorze, tramwaje, autobusy.
Poniedzialek – raaano, jeszcze ciemno… praca, wrzeszcz, zakupy, pieczenie, szpital…
Wtorek – pranie, pakowanie, szpital…
(noc) – co jeszcze? co jeszcze?
(świt) – lotnisko

Spelnilo sie, staje sie, jestem. Tak sie ciesze, ze teraz wszystko bedzie zalezec tylko ode mnie. Bedzie kurewsko ciezko, wiem to, ale mam ta wolnosc o ktorej marzylam tak dlugo.

dark street

Nowy Port to dziura. Siedze pol do dziesiatej na przystanku – ciemno, zimno, pana deszcz, wieje mrozny wiatr. Tylko ja i jakies niewyrazne typy pod kioskiem. Czasem zastanawiam sie, czy trzese sie z zimna czy juz ze starchu. Nastroju nie poprawia widok ciemych zaulkow i kamienic opadajacych z tynku. Wszystko wyglada jak z kiepskiego kryminalu. Szczeze, nie sa to dzielnice cieszace sie dobra opinia… chociaz zalezy pod jakim wzgledem.
Krecac sie po przymorzu, miedzy blokami nawei o pierwszej w nocy nie jest takie przerazajace jak siedziec tam na przystanku ledwo po zmroku.
Wystarczy pojawic sie nie na swojej dzielnicy i juz czuuje sie nie pewnie, a co dopiero w zupelnie obcym miescie…
I zdaje sobie sprawe ze nie chce byc juz dluzej sama – wrocic do domu i opowiedziec mu o swoich obowach.

mrr

Jestem zla. Nie. Jestem wkurwiona! Piredole… czuje sie glodna…
Wyjebane, nie musze sie do nikogo odzywac. Wypierdalac debile!!!
… ja… nie rozumiem… mi odwala?
I tydzien przed, wszystko sie zwala, a ja mam tylko ochote wrzeszczec i bluzgac.

I jeszcze nie skonczylam. Teraz wychodze.
(…)
Bede zamknieta w sobie jesli mam na to pierdolona ochote! I, kurwa nigdy nic nie robie wbrew sobie! To moja jebana sprawa i tylko ja martwie sie o siebie. Narastajacy bunt i czuje jak krew w zylach buzuje.
O co mi chodzi? Co sie dzieje? Radykalne postrzeganie siebie w spoleczenstwie.
To wszystko, to brednie. Sens jest zupelnie gdzie indziej, a prawda… w zeszycie.
Za tydzien bede kims innym… Ciag dalszy nie nastapi, wyjebane.

new layout

Nowy wyglad bloga: zeszyt w kradke w twardej okladce.

Bez zachamowan. Czyste emocje. Nic nie musi byc przemyslne. Bez cenzury i wstydu. Dzikosc mysli.

I nadejdzie dzien gdy wezme zapalniczke i to podpale. Takie rzeczy nie powinny byc czytne.