new life – part two

marzylam, a teraz mam. podwojne lozko, sliczna ciemno niebieska posciel, cztery poduchy. on i ja w tym lozku. lozko to glowny mebel naszgo domu, najwazniejszy :) kocham! tesknie, gdy czekam na niego popoludniami, gdy jeszcze nie wrocil z pracy. kocham jego kroki na schodach, gdy otwiera drzwi, gdy wchodzi, gdy daje buziaka, gdy sie przebiera, gdy zdejmuje krawat… kocham!

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

dzis pada, bardzo, ale w sklepie i tak mielismy ogromny ruch. ledwo zaczelam tam prace, ale stanowisko odpowiedzialne i czuje presje menagerki. troche stresu to kosztuje. zamykanie kasy opanowalam do perfekcji, uwijam sie w 5 – 10 minut, zalezy jak dlugo jeszcze ludzie sie kreca. nie przemeczam sie, ale nerwy mnie zjadaja… wielka wyprzedaz, codzienne dostawy. jak zdazyc ze wszystkim, gubie papiery, oj! zginely dokumenty doczycace przecen – alex, gdzie je wsadzilas?
jestem alex, bo mamy w zespole dziewczyne z portugalii, a dal niej ola, to czesc, nie imie zenskie XD
dostalam drugi dzien wolny, w srode, bede ja spedzac z nim, caaly dzien! tylko na 5 musze jechac do sklepu zamknac kase.
jestem dumna z siebie, a dokumenty sie znajda, przeciez ich nie sprzedalam! :P

emm

Nawet mi sie pisac nie chce. Gdy chce sie dzielic z najblizszymi szczesciem, oni mnie nie chca, od dawna mnie nie chca, bo chce zyc inaczej, bo mam wlasna, inna droge.

Mieszkanko wyglada juz lepiej, jest przytulniej.

Tak sie ciesze na przyjazd taty. A on sie cieszy? tak mi smutno sie zrobilo gdy uslyszalam, ze on jest niepewny… I dlaczego tak nagle zaczyna zalezec mi na rodzinie..? PIERDOLE, a szczegulnie ja, czlowieka bez wlasnego zdania.

only thing I need is You

Napisalam sporo w domku na laptopie, w takim zwyklaym notatniku, bez hasla, nie ukryte. To co nie utajnione jest najbardziej skryte w tym momecie.

Tak mi bosko! Jutro przeprowadzka, nie moge tego pojac, ze to juz nasze wlasne mieszkanie. Bedziemy przewozic rzeczy. Powiedzial mi, zebym sie nie martwila, on chce tachac, ja mam zostac i meblowac nasz dom. DOM. (Make our house home) Nareszcie w tym obcym kraju skrawek wlasnej przestrzeni, tylko nasze. Nie klucimy sie o nic takiego, dom, bo jestesmy tak bardzo zgodni. Dlatego bedzie jak w domu od razu, chociaz bez poscieli, bez garnkow, bez talerzy, bez kubkow i bez szklenek.

Oczekiwanie pelne napiecia, jak przed weekendem gdy mial spedzic go u mnie, gdy jeszcze nie byl moj, a ja jego. Gdy mowilam: wpadniesz do mnie… na noc? i zar w oczach :)

Kocham, kocham go tak bardzo, daje mi wiecej niz mogalm sie kiedykolwiek spodziewac, czasem czuje sie tak jakbym tej radosci nie mogla pojac. Oslupienie ze szczescia. Jestem w podziwie jak dobrze radzimy sobiez tymi wszystkimi problemami, bez wiekszych spiec.
Spotkalo juz nas: dluga rozlaka, bark kasy, palga mrowek, dziura w dachu, stres zmieniania pracy, wyrzucenie z mieszkania, zaporzyczanie sie, przemeczenie w pracy, depresja przedswiateczna i jego siostra.

Tak, to ON.

Brests

Po wspanialym kotlowaniu sie w lozeczku – ah! – wypalam mu nagle, ze chciala bym miec wiekszy biust…
- No fajnie – i sie cieszy do mnie – ale dlaczego?
- Bo chciala bym [cenzura, cenzura, cenzura] z toba kochanie :)
- Zajebiscie!
- No i wygladala bym szczuplej, moja figura by sie lepiej prezetowala.
- No w sumie…
- I chce zeby byly wieksze i juz :P
- He he he!

Ale on wcale na powaznie tego nie wzial, nastepny moj dziwny pomysl, jak z tym odchudzaniem ostatnio :P Nie mysle o tym powaznie, ale ciekawa bylam jak bardzo jemu by sie to spodobalo.

Rano o niczym jakby nie pamietamy, to ja nagle, ze to tak na powaznie wczoraj mowilam… co o tym myslisz?
- Nie chce zebys sie zmieniala, one sa sliczne, po tym by juz nie byly twoje i nie chcial bym ich dotykac.

W zyciu nie slyszalam piekniejszych slow o moim biuscie :)

! ! ! ! ! !

Niedziele: ona z nami chce rozmawiac, POWAZNIE. Ona powaznie, kaze sie nam wyprowadzic w ciagu 3 tygodni, bo ona tego juz zniesc nie moze.
O KURWA!? ze co prosze?
Szok. Oczy w slup.
Nowa praca: ja i on. On wyjazdza za miesiac na wakacje – to sa wydatki. Do mnie za miesiac przyjezdza tata – to sa wydatki. Ciulam, ciulam, bo wyplaty nie mialam od 2 miesiecy, zyje na koncie chlopaka. Przeprowadzka – to bedzie kosztowac jakiesz 1000 funtow!!! Takie sa nasze realia, ale ona przeciez daje nam 3 tygodnie! Pestka! (Tak zeby wam uwypuklic: 1000£ to 5600 zl)

Idziemy do tej naszej klitki, 2 metry na 4 metry, decydujemy, ze u niej juz sie tam w pokoju nie pokazemy. Nie wazne, ze kuchnia oddzielna i wspulna z innymi lokatorami, nie wazne ze kibel jest pietro wyzej. Nie wazne, dla mnie to bylo zagranie ponizej pasa! Tym berdziej, ze to ona ciagle gadala ze sie wyprowadzi OD SAMEGO POCZATKU JAK PRZYJECHALAM! Juz nie bulimy za jej mieszkanie. Szukamy wlasnego.

Minely dwa dni. Za dwa tygodnie przeprowadzamy sie do wlasnego mieszkania. Z lazienka, z kuchenka. Tylko my i tylko dla nas, nic nie bedziemy dzielic. Budzet naciagniety do granic wytrzymalosci, ale damy rade. Po wakacjach zaczne splacac sie mojemu skarbowi. Dzis podpisalismy umowe o studio flat!

Mamo, nie dzwon, ja juz tam nie mieszkam :*

You

Taki smutek, dol. Nie moge zniesc tej jej mordy. Wczoraj myslalam, ze mnie skreci jak sie okazalo ze znow nocuje u nas ten jej ciapaty przydupas. Cholerny brudas! Niech ona juz wypierdala!!! Mam taka nieodparta ochote uprzykrzyc jej zycie, ze szybko sie wyniesie, bo mi juz tak zatrula moje, ze bardziej dac sie nie moze.
Ryczalam z tej zlosci, smutku, rozczarowania. On ma racje, mam wiele powodow do radosci, jednak jakos to mi umyka. Czesto chodze wkurzona, zla, poddenerwowana. Praca zrzera cale dnie, wieczorami jestesmy tacy zmeczeni. Nie czuje sie sexy, jestem taka fizjologiczna. Gdy juz cos sie dzieje, zaczynam zdawac sobie sprawe z tego calego potu, brudu, tluszczu, rozstepow, odrastajacych wloskow, krostek. Mam ochote uciec i sie schowac. I po calej atmosferze…
– Nie rozumeim cie, czemu placzesz?
Przeciez sama nie wiem, co mam mu powiedziec. Slysze zniecierpliwienie w jego glosie, zniecierpliwienie w tylu kwestiach, a jednak trwa przy mnie, kocha.
– Widze, ze jestes szczesliwa :)
Jestem, gdy zdaje sobie sprawe jaki skarb mam przy sobie. I on tez sie cieszy. Staram sie, staram z calego serca, by on byl szczesliwy!

Dni biegna, pedza. Juz czerwiec! Gdzie ten caly czas? Praca.

Chciala bym schudnac, chciala bym chemicznie (snif, snif). On tego nienawidzi, wiec nie…

LOL

ona: Prawdopodobnie za 3 tygodnie sie wyprowadze, jesli cos znajde, mysle o tym bardzo powaznie.
ja: [mysle] w grudniu twierdzila to samo.
on: [niedowierzanie?] co? czemu?
ona:[z fochem] Jak to czemu?!
ja: [mysle] zdechne ze smiechu!!!
on: Jak sobie chcesz.

W naszym pokoju:
on: Jesli ona sie nie wyprowadzi, to my sie wyprowadzimy kochanie, nie martw sie :*

martwie sie

copyofpicture019ph1.jpg