pic

zajebista focia! kiedy wstawie ja w ramki, jak bedzie na czym postawic zdjecie :P
dsc00064zo8.th.jpg

dinner

Przygotowalam kolacje. W sumie to juz z trzeci dzien bedzie prawie to samo… ale jakos dzis mi sie nie chcialo kombinowac, wiec standardowo: kotlety, ziemniaczki i surowka (dzis konkretnie mizeria).
Wczoraj musielismy zajsc do tej suki, jego siostry. Tygrysek musial odebrac ciuchy, a i ja juz sie spodziewalam, ze karta z IN powinna dojsc. List do mnie byl. Nie odebrala go, tylko zostawila, na pastwe wyrzucenia… Na szczescie jakos sie ostal ( i byl otwarty!!!). Oni zaczeli w srodku gadke, ja nie mialam zamiaru sie odzywac, pelna pogarda.
No i wyszlo…
Przejelam sie tym co ona mogla nagadac do jego rodzicow, ale az takich rzeczy sie nie spodziewalam… Przykro mi. On mowi, zebym sie nie przejmowala. Zalezalo mi, zeby jego rodzice mnie lubili…
Dzis on chce dzwonic do domu, dowiedziec sie o co chodzi, bo zaskakujacych rzeczy sie w sumie dowiedzielismy…

Wczesniej jej wspulczulam, ale teraz ciesze sie ze ma takie niepoukladanie zycie, ze jej ciagle nie wychodzi, ze miala ciapatego faceta, ktory i tak ja zostawil, ze musi wracac do polski do domu.

Tak oto pojawila sie druga osoba na mojej liscie znienawidzonych.

Costa

Siedze w kawiarni, z laptopen na stole. Pije carmel latte coffe. Czekam na Tygryska, niedlugo konczy prace. Jest w pomieszczeniu obok, ma przyjsc po mnie jak zamnka kase. Kelnerzy sie kreca, bo niedlugo zamykaja, myja stoliki, zbieraja filizanki. Puzno sie robi, na kolacje dzis kupujemy pizze, popijac bedziemy drinkami :)
Tak sie cieszcze ze juz nie pracuje ani w pubie, ani w restauracji. Ciezka, koszmarna, nie wdzieczna praca. Jeden koles jest tu nowy, widze to… Juz latwo rozpoznaje nowych :) Usmiecham sie do niego, szczerze mu wspulczuje, pomylil sie biedak gdy kasowal mnie za kawe.
U Tygryska musieli miec duzy utarg, dlatego tak dlugo go nie ma. Mysle o naszych planach, urlop dwa tygodnie. Odwiedzimy polske. Za tydzien, albo dwa kupimy bilety. (Dziewczyny prosze okrzyki radosci :*)

Dobranoc, dzis bedzie udany wieczor :D

powrot

Marze o tym jak to bedzie jak juz bedziemy razem. Planuje w co sie ubrac na lotnisko, czy ta skromna niespodzianka mu sie spodoba, czy wogle ja zauwarzy? Zastanawiam sie czy nasz pierwszy sex po przyjezdzie bedzie udany i jak to zrobimy i ile razy ;) Potem bedziemy sobie opowaiadzac jak bylo na naszych wakacjach, a w miedzy czasie rozpakujemy torbe. Bede przymierzac prezenty, wtedy pewnie znow zaczniemy sie kochac :) Po tym naszym przywitaniu na pewno zglodniejemy, ciekawe czy pierwsze znikna smakolyki od rodzicow, czy wypasiona pizza z fast foodu obok domu ;P Poleje sie alkochol, wodka z sokiem, albo piwo, a moze nawet jakis szampan! :D Niestety pewnie juz nadejdzie moj czas zeby isc do pracy zamknac kase na koniec dnia w sklepie. Rozstaniemy sie na te dwie godziny, ale przed pewnie znow bedziemy sie kochac (!!!) Po mojej pracy na pewno poleje sie szampan ;D Na dobranoc wlaczymy ktorys z nowych filmow, ale kto wie czy go dokonczymy… (!!!)
Tak to sobie wyobrazam :)

lov

Licze dni. Mysle o tym jak rano wstane, wyszykuje sie i pojade na lotnisko.
KOCHAM!
Brakuje mi go w kazdej chwili, brakuje rozmow, spojrzen, dotyku. Zwyklego byca.
Czekam :*

mail

Uspokojil mnie mail od Tygryska. Pojade po niego na lotnisko, za wszelka cene! Ehh, splukalam sie totalnie tym przyjazdem ojca, ale nie szkodzi. Splukalam sie do tego stopnia, ze przez najblizszy tydzien, nie mam kasy na jedzenie i na autobus do pracy… No ale jest rower, wiec znow na sportowo ;P i jest jedzenie od matki wiec z glodu nie umre, chociaz i tak planowalam odchudzanie w trybie przyspieszonym :P Najwazniejsze, ze bede miec na bilecik zeby wyjechac po niego! Tesknie tak bardzo :(
Postaram sie dzis pozyczyc od znajomej z pracy jakies 15£ na telefon i moze na buspass (tygodniowy bilet autobusowy).
Jeszcze tylko tydzien :)

beka

Moze nie powinnam, ale wiedzialam ze na laptopie kumpeli beda nasze wspulne zdjecia, wiec stwierdzilam ze zobacze co tam ma ;) I znalazlam kilka fotek, ktorych nie mielismy. Jedna z nich, z urodzin kumpla ;)


imprafe1.jpg

To taka beka, zeby nie bylo :P hehhe

zwiedzanie

Wyprawilam Tygryska do Polski, i od razu odebralam tate z lotniska.
Moj Tygrysek, to najwspanialsza osoba pod sloncem, tesknie za nim :( Gdy sie poklucilisny, padaly zle slowa jak to w zlosci, ale te momety, gdy nagle przerywa i patrzy mi geboko w oczy, mowi, ze kocha, ze chce byc ze mna dlugo, na prawde dlugo, ze nie chce rozstawac sie w zlosci, ze przeprasza, ze nie chcial tego mowic. To ja wiem, ze to jest prawda z jego serca. Wierze. Kocha i ja kocham.

No i teraz go nie ma, smutno robi mi sie wieczorami, gdy zdaje sobie sprawe, ze nie moge na niego czekac, ze nie przyjedzie po pracy, ze nie zjamuy wspulnej kolacji…

Jest tata, zwiedzamy, jezdzimy po londynie :) Nie gubie sie w gaszczu ulic tak jak przypuszczalam, ze bede. Jakos leci :) Zorganizowalam laptopa od kumpeli wieczorami ogladamy filmy.
jest si jednym slowem.
To tylko 2 tygodnie…

zjeba

On jutro wyjazdza, a tu taka klutnia… co mi tam, jesli on ma zamiar tak sie zachowywac, to ja tez i jebie mnie to, ze przez takie pogrywanie ten zwiazek moze sie rozpasc. Jebie mnie to juz!!!
Nie chce to nie, wogle nie musze sie do niego odzywac. Chce miec raj, to go bedzie mial. Uuuuuu! Jaki wkorw mam!

Popierdolone to wszystko, na dodatek nie mam pojecia jak dojechac na lotnisko po tate… ale nie pozwole traktowac sie z taka laska i sama jakos wykombinuje wszystko. Nie pozwole nazywac sie ulomem.

Tak jak mowi tak bedzie mial, ja juz to przyrzekalm sobie.

… na prawde nie obchodzi mnie teraz co bedzie dzialo sie w polsce… spodziewam sie po prostu wszystkiego, ale jakos mi to nie robi…

holliday

Za tydzien Tygrysek wyjezdza, jedziemy razem na lotnisko, bo zaraz potem odbieram tate. I nareszcie urlop! Szykuje sie tydzien pozadnego zwiedzania londynu. Tylko zastanawiam sie jak ja sobie poradze bez niego? Tzn… poradze sobie, az taka sierota to nie jestem, ale bede tesknic jak szalona, bede zazdrosna… Wyobrazam sobie te wszystkie laski mirzdzace sie do niego na imprezach, pijane i jak najbardziej chetne… Och! tak bardzo chciala bym byc tam z nim, bawic sie, wariowac.

(Tylko nie mam ochoty wracac do polski, nawet w odwiedziny. Nie mam ochoty, nie chce sluchac ze wyrzeklam sie rodziny. Ten kto chce moze przyjechac do mnie, jestem gotowa oplacac bilety.)

Wiec raczej nie spelnie marzenia dzikiego imprezowania z nim w polsce ze wszystkimi psiapsiolami. Och, bylo by tak dziko! Tak tesknie za nimi wszystkimi…

Teraz skupiam sie na przyjezdzie taty. Trzeba obadac Londyn. Potem zaczne zastanawiac sie jak splacic ten kolosalny dlug… Przez najblirzsze miesiace, nawet nie moge marzyc o jakichs wyjazdzach, czy przyjazdach…