Needed…

Najpierw loguje sie na bloga, bo po co sobie jeszcze pogarszac wlasnego wkurwa tym, ze w skrzynce nie ma zadnych wiadomosci, oprucz spamu… A jakis czas temu, to tyle tego bylo, ze nie wiedzialam komu odpisywac. W glowie kolejke ustawialam ;P A teraz nic. Moze i bym popisla do znajomych ludzi, ale po co… bede tylko zalic sie, bo ostatnio nic mi sie nie podoba, no i jest jakos zle wszystko.
Kluce sie… wiem, ze to ja zawsze zaczynam, ze zaczepiam, ze szukam powodow do wypominania. Chyba po prostu troszke bardzo jestem rozczarowana. Tylko jak mu to powiedziec?

Nastepny weekend sie zaczyna. Spedze go w pracy. Wieczory w domu, bo przeciez nie mamy pieniazkow…
Nuda.
Wiec jedyna rozrywka jest klutnia.

Tak bardzo sie zmieniam, na gorsze, gdy nie jestem wyimprezowana…

umm

Mam dola od jakiegos czasu, jestem rozdrazniona. A przyczyna jest taka, niby malo istotna… Bo nie jestem, kurwa, chuda! Jaaaaaaaaa pierdole! I jestem glodna, ciagle… Jak mam nie byc glodna, jak prawie codziennie gotuje, albo jest pizza, albo sa chipsy przy filmie, albo inne slodycze…
On je i jeszcze jeczy z rozkoszy :/ ze jakie to dobre, jak sie w ustach rozplywa i czy chce troche. Czuje jak to wszystko zajebiscie pachnie, i kiszki mi sie skrecaja :/ Nawacham sie jak gotuje, potem jak odgrzewam, a potem jak juz on je, to z reguly nie mam sily nie podjesc… buuu! i jestem gruba!
Zle sie czyje, jak wszystko mnie obciska, jak robia sie boczki, oponki, czy jak to tam, kurwa sie nazywa!!!

I pamietam imprezki, i podniecenie, i nie mialam czasu myslec o jedzeniu. A teraz jest kurwa nuuuda i tylko moge jesc. I wkurwia mnie to, ze nie wychodzimy nigdzie do clubu, chyba od 3 miesiecy nigdzie nie bylam… to mnie zabija…
… ze mna nie, ale jak kumpel by poszedl, to tak…
no i mam zal o to do niego…
nie bedzie sie do niczego zmuszal? ja sie nie bede zmuszac do dobrego chumoru, w takim razie.

haus faru ?

Dzis zaduma, bo sie zachmurzylo i pada caly dzien. Londyn w calej swej okazalosci…
Przeziebilam sie, polezalam dwa dni i dalej zapierdalac do pracy. W sumie to zaluje ze tak wypadlo, przepadla mi polowa godzin :/ Bylo fajnie sie polenic, ale jednak dobrze to nie wyszlo.
W sumie teraz wszystko rozkreca sie na wieczor, jak wracam z pracy. Jeszcze przed ‚wakacjami’ to ranki bywaly ekscytujace ;) ale juz nie mam sily budzic sie tak wczesnie. Nie chodzi o to ze nie chce, serio nie moge sie rozbudzic… puzno zasypiamy. On konczy prace o 22, w domu jestesmy przewaznie na 23. Robie kolacje dla niego, cos ogladamy, popijemy ;) I tak schodzi przewaznie do 1 – 2 w nocy. On sobie pospi przewaznie ma na 12 do pracy, ja zawsze na rano. Dziennie pracujemy 9 (ja) – 10 (on) godzin. W dzien wolny nie mam ochoty juz na nic.

Jutro tylko na wieczor ide do robotki, kase zamknac. W dzien mamy jechac do zoo, albo muzeum, zalezy jaka pogoda bedzie. Jak sobie pomysle, to mi sie jakos tak za bardzo nie chce… Nawet w dzien wolny spieszyc sie. Tu sie ciagle spiesze, dni sa za krotkie, wszedzie daleko, jeszcze ten tlok – masa ludzi, samochodow, autobusow, smieci…

Na dzis przygotowalam udka kurczaka, a tak mi sie cholernie nie chcialo!!! Tak mi sie nie chcialo, ze O KURWA! ale nie wyobrazam juz sobie, nie zrobic niczego do jedzenia, jak wiem, ze on bedzie glodny. Nie mam serca nic nie zrobic. Tak sie ciesze, gdy wiedze , ze mu smakuje, jak wcina ^_^ Zawsze dziekuje i chwali, chociaz wiem ze czasem przesole, albo za ostre zrobie, albo cos po prostu spieprze ;)

Dzika, imprezujaca ja – siedze w kuchni, gotuje i zmywam…
I nie przeszkadza mi :)

costa again

Juz nie policze ile razy tu przychodzilam. Zdaje sie ze czesto, ten koles co byl nowy, calkiem niezle juz sobie radzi :) no i dzis z pamieci podal mi „moja” kawe. Dzis strasznie duzo ludzi z laptopami… nagle taki tlok sie zrobil.
Jutro jedziemy zakladac internet, jak dobrze pujdzie to juz wieczorkiem w domku bedziemy podlaczeni do sieci. Fajna sprawa ten bezprzewodowy internet. Bedzie mozna ktoregos wieczoru zabrac kompka do parku, pic piwo i ogladac zachod slonca. Tak jak ostatnio. Hmm… to bez sensu troche co przed chwila napisalam, ale z netem jakos blizej ludzi, starych znajomych, sie czuje.

Dzis chociaz chumor taki zwalony, chce zeby inaczej wygladal ten wieczor. Postaram sie.

Ostatnio wracam myslami do tych kilku tygodni przed wyjazdem do Londynu. Podobalo mi sie to, chociaz moze wlasnie od tego teraz tak swiruje i mam problemy emocjonalne, cos z glowa? Moze odwalilo mi? Obiecalam ze nigdy tego wiecej nie zrobi, ale w glebi pragne to powtorzyc. Byc na (…) jest piekne!

PS
wspulczuje wszystkim ktorzy maja dzieci, przezyjecie koszmar, ktory w glowie sie nie miesci.

buu

Jest juz data wakacji w polsce :D a pozatym to nic ciekawego sie nie dzieje u nas, jak dla mnie… praca i nie wiele poza tym… Chciala bym gdzies wyskoczyc na miasto, ale to jakos „niemozliwe”. Chumor mam zjebany przed okresem… Warcze i gryze.
Dzis zerwalam sie z pracy, ladna pogoda, to robie pranie.
[Olis znow w pralni?!]
Zastanawiam sie czy robie duzo, malo, czy normalnie..? Oststnio mysle ze duzo, wiec pozwalam sobie na czekolade. Codziennie prubuje wymyslec, co ugotowac na obiad i juz jest brak pomyslow… Tesknie za nic nie robieniem, opierdalaniem sie i takie tam…
No, jak widac mam dola.
Mam ochote cos zabic! Dlaczego ciagle nie moge grac w Ragnarok???!!!
Foch na internet!