sad

dzeszcz, deszcz w mojej glowie
swiat widze przez snierzacy ekraz telewizora
nie tylko rozstanie moze zlamac serce
sa rzeczy ktore moga zlamac dusze…

- co sie stalo kochanie?
- nic – co ja moge powiedziec, dlaczego glupio pyta…

smutno mi, az boli…

calculate

Tak sobie policzylam ze: znamy sie 2 lata i 9 miesiecy, razem od 2 lat (no i 1 miesac). Czytalam archiwum, to dlatego.

Farbuje wloski i jade po niego do pracy, bedziemy robic razem kolacje. Potem jak codzien :) my i nasza technologia.

Moje Szczescie jest do pozazdroszczenia ^_^

search

Zacierajac za soba wszelkie slady, nie zostawilam sobie zadnej mozliwosci powrotu… i siedze na sieci i wyszukuje. Tak nie wiele mi zostalo – imie, a moze nawet to jest juz nie prawdziwe? moze pomylilo mi sie… Nic juz na to nie poradze, szkoda… Hmm… dwa, trzy, a moze cztery lata temu? To latwo sprawdzic, cofnac sie w archiwum na blogu, znalec ta notke o rozy i lustrze, ale to juz nic nie pomoze. Prawda zapisana miedzy wierszami tak abym tylko ja o niej wiedziala, zebym pamietala. No, a teraz chce wiecej. Chce wrocic, pogadac, posmiac sie z wlasnej glupoty i naiwnosci. Jedno spotkanie, a tak wyrylo sie w moich wspomnieniach. Nigdy o tym otwarcie nie porozmawiam, nie zarazrtuje, bo tylko z ta osoba bym mogla.
Cisza, nikt nie odpowie.
Urywki informacji, slady w mojej glowie. Cyfry z numeru telefonu, czesc adresu e-mail, imie - ktorego juz nawet nie jestem pewna, dzielnica w moim miescie.
To byla zbyt dawno temu.

plans

Goscie juz pojechali, a kaonkretnie to jeden znajomy :P Nie mam czasu nawet fotek przejrzec z tych naszych wycieczek, tak sie w Guild Wars wciagnelam, a wogle ostatnio wychodze na fotkach jak paszczur to mi sie nawet ogladac nie chce… hehe. Powoli zaczynaja sie przygotowania do wyjazdu, ale i tak najbardziej palnujemy wakacje. Jeszcze chcielibysmy pojechac nad Loch Ness, tam gdzie mieszka ten kolega, na jakies 4-5 dni. Osobiscie najbardziej napalam sie na te „cieple” kraje, Tygrysek obiecal mi tydzien w Hiszpania albo cos w tym stylu. Nee, nee - Egipt nie, za duzo tego w TV. Bedzie bossko! A potem domek, wycieczki -mmm…

Tak sobie mysle, ze jak bedzie zle, to zawsze mozemy zwinac mnatki i wyjechac, tym razem Szkocja? Moze udalo by sie do Norwegii, sercem jednak chciala bym zamieszkac w Szwecji, ale tam nie ma sie jak „zachaczyc”.

Dobrze sobie radzimy, to juz prawie dwa lata :) Niczego nie brakuje, mamy wszystko czego pragnelismy. Przy nim wogle nie czuje obciazenia finansowego, ze jest czynsz do zaplacenia, rachunki. Place za to, ale jakby tego dla mnie nie bylo. Na wszystko starcza, nawet sobie pozwalam na zachciewnaki – Kotus, a kupisz mi… zjadla bym sobie…  (pewnie dlatego przytylam :o ).

Ostatnio tez mi powiedzial, ze myslal sobie o tym, jak dobrze mu ze mna i nie wie jak to bedzie budzic sie bezemnie rano…