zapomnienie

Nastepna bezsenna noc. Kurwica mnie bierze. Napisze, ze mam ochote sie najebac zdrowo, ale nie o alkohol mi chodzi. Ten stan uniesienia, najebania w totalnej trzezwosci. Piekna sprawa!
Wrocilam do Polski, starym cos odwala juz, przdwczoraj prawie sie wyprowadzilam… Przez to wszystko wysiada mi psychika.
Ten wyjazd na domek, to mialo byc takie wytchnienie. Wyobrazalam sobie picie, zabawie i mnustwo sexu. A pewnie nic z tego nie bedzie, przez ten moj chumor.

Zrobic cos niekontrolowanego, ulzyc sobie.

Jak mnie denerwuje ten jego kumpel – pan macho i te jego docinki o kobietach. Boshe, on ma poglady o „dziewczynkach” jak chlopcy w podstawowce :/ Koles chyba postawil sobie za cel przelecenie wszystkich moich kumpel. Palant jest wyrafinowany, a takich nie moge strawic. Chciala bym nie zauwarzac tych podtekstow… Mecza mnie te ich ciagle zarty jak sa razem.

Na jutro, w sumie juz na dzis mam lekarstwo. Bede miec wyjebane w tego palanta i jego zajebiscie chude siostry. Szkoda ze moja Nikus nie moze jechac ze mna :(
Niech bezie juz rano, chce miec wyjebane…

my way

Czas zablokowac pewne numery ip.

Dziwie sie, jak wiele sie zmienia, jak szybko, jak duzo decyzji musze podjac. W Londynie prowadzilam takie spokojne zycie, takie… uporzadkowane. Tutaj nic nie wiadomo… Tesknie za stabilnoscia jaka mialam mieszkajac z nim. Chociaz nic juz nie bedzie takie same.

Chce sie zachowywac jak te dwa lata temu - zdeterminowana, pewna celu.
Chcialam napisac do znajomej, ale jakos nie pisze, juz miesiac nic nie organizuje. Chce? Boje sie troszke. Moge byc nie pewne, ale wiem czego chce.

Jedziemy na domek. Byla bym zdrowo wkorwiona gdyby mnie nie zabral ze soba. To takie oczywiste, ze musze jechac!
Zbyt wiele rzeczy stalo sie oczywistych dla mnie.
Trzy cztery dni, slonce, picie i moje wkorwienie, bo te dwie laski sa taaakie chuuude :/ Powinno byc inaczej.

Jestem zla, mam na cos ochote a musze sie ukrywac. Nie jest tak jak powinno byc.
Zmienilam sie zbyt wiele, on jeszcze tego nie rozumie.
Mi jest wszystko jedno, tak mniej boli…

my LP

Khe, khe, khe…
Troche zbyt dawno po tym weselu zeby to komentowac, ale nie bylo zle. Gafe strzelilam tylko, bo pierscionek nosilam na lewej rece, a w sumie nie powinnam xD ale przeszlo w tlumie, hehe…

nie moge pisac, sama nie wiem co sie dzieje.
a tyle jest do napisnia…