hmm

cofam sie juz w rozwoju od tego siedzenia przy kompie. nawet grac mi sie nie chce… nie chce mie sie stawiac tez przecinkow i wielkich litera w tej notce, (o przecinek) chyba ze bym mila caly czas capem pisac. nie gram moze od 2 dni? male zalamanie w zwiazku i nawet tego mi sie odechciewa… pozalilam sie kilku osobom jak to jest zle i ze nic nie wiadomo co teraz dalej, to sie nagle az 4 kandydatow znalazlo do pocieszania i to jakiego xD i zastanawiam sie czy mogla bym teraz tak z kims innym, oczywiscie gdybym zostala sama… chyba jednak nie tak szybko.
no ale jednak dajemy sobie jescze szanse (boshe z jakim entuzjazmem ja to pisze… [ironia]). nawet go jakos tam nie prosilam zeby zostal przy mnie, tylko powiedzialam, ze zbyt dlugo bylismy razem, zeby poddawac sie w sytuacji o ktorej wiedzielismy ze bedzie trodna. w koncu powiedzial, ze ma do mnie jeszcze jakies glebsze uczucia. zastanawiam sie co go ruszylo, zeby zmienil zdanie… to ze siedzialam cicho i nie protestowalam, tylko zamknelam gebe wzielam poduche i sobie plakalam… hmm. czasem przekonywanie go do czegos to na prawde jak macanie drogi na slepo.
ale daje sobie na luz z tym wszystkim, nawet lepiej. wmowie sobie ze to bylo jak rozstanie, bede cierpiec, nic nie jesc i cwiczyc zeby rozladowac swoja frustracje.

tak poza tym to chyba mam depresje, ale kto to stwierdzi? siedze od 3 tygodni w domu, dzen w dzien, praktycznie (nie liczac wyjazdu do warszawy). niby mam poranione stopy, ale wyjsc daje rade. bardziej z wlasnej woli sie tu kisze, nie chce spotykac ludzi, jakos sie boje. nie chce zeby mnie widzieli, zeby ktos na mnie patrzyl. i znowu mysl ze musze zaczac sie odchudzac… mam zryta psyhike (psychike?)

no nareszcie porzadna notka.
jestem nudna.

buu

bede siedziec i plakac, bo nic nie rozumiem!
chce sie pogodzic i nie moge…
dobrze mi bylo…
i nie rozumiem…
a milosc?

buu

Kur… tylko sie loguje do panelu, a wszystko umyka…

tak se

Chlopak chyba ma racje, jak tylko otwieram gebe, to tylko po to zeby marudzic… A bo znowu dziwnie sie robi. Najchetnej siedziala bym przy kompie i dupy z krzesla nie ruszala. Wczorajszy wypad na miasto nie wypalil bo tak mi sie nie chcialo, no, ale za to dzisiaj mamy isc… Wiec pol nocy ogladalam Devil May Cry.
Fajnie sie zlozylo, bo starsi razem poszli do pracy i mam wolne 24h. Tylko przepraszam bardzo, co ja mam sie cieszyc jakbym miala 15 lat, ze rodzicow nie ma i chlopak moze wpasc?! No to troszke przesada…
Wiem, ze byla bylabym szczesliwsza gdybym sie wyprowadzila, tak bardzo tego pragne, jakby cos we mnie krzyczalo „spierdalaj stad jak najszybciej dziewczyno!” Ale i tak nic nie zrobie, nie ma zaco, facetowi dobrze u jego rodzicow, a ja przeciez ide na dzienne studia.
Tak, tak, marudze bo nie widze wyjscia z tej chorej sytuacji…

pijemy

Byla imprezka, byla znow Viva i sie najebalam tak jak pierwszy raz gdy bylam w tym cubie. Tak na prawde to bylo do dupy, Vivka wcale nie odrzyla i najlepsze czasy ma juz dawbno za soba. Chyba nawet 50 osob nie bylo i drogo w huj! Wczesniej pilysmy u znajomej - taki wykret, 2 dzieci mieszka sama, a imprezuje ostrzej niz ja za moich najlepszych czasow xD
W Sopocie bylismy dopiero po 1 w nocy, w Angli o tej porze imprezy to juz sie koncza, a my dopiero zaczynalismy :D
Byl z nami pan S. Kojarze, ze powiedzialam mu cos w stylu „ja wiem, ze ty mnie nie lubisz”, ale to go wcale nie zaskoczylo, hehehe. Nawet nie wiem kiedy sie zwinal, bo sie nie pozegnal. eee, a dzis znow go spotykam…

Lece zaraz na browara z kumpela, wyciagam chlopaka, no i pan S. tez idzie :/ Mam nadzieje ze pojedziemy gdzies do pubu w Glownym, kamieniczki wygladaja tak slicznie noca, a jak czlowiek jest najebany, to, to ma jeszcze wiecej uroku :)