nic?

nie chce mi sie, po prostu nie chce mi sie… jestem tak zrezygnowana, ze bardziej nie mozna. mam tak wyjebane, ze dochodze do wniosku, ze nie mam o czym pisac.

…najwidoczniej nie ma o co sie dluzej starac…
i teraz tylko wziasc sie do kupy i zaczac od nowa, z nowymi planami, nowymi marzeniami…

smutki

Męczyły mnie te nie dokończone sprawy. Ciężko wyrazić jaką ulge poczułam jak już wszystko wyjasniłam. Szkoda, że wszystkiego nie da się w zyciu wyjaśnić…

Nie oszukując się, nie jest przyjemnie… dam sobie czas. Już nie wierze w udane zakonczenie. Opadłam z sił… miałam się nie poddawać, ale to nie fair walczyć samemu.
Wracam często myslami do początku, do tego czego juz tak na prawde od dawna nie ma. Na co łzy? płakac po tym powinnam juz od bardzo dawna.
Ja byłam zła i on był zly. Ja sią starałam, on sie starał, a nie potrafimy tego naprawić. Czas odpuścić.
Mimo to… czuje sie oszukana, ale to moja wina. Nie powinnam przyjmowac tego pierścionka, już wtedy wiedziałam, że mnie okłamuje. Chciałam być z nim szczesliwa, być jego rodziną. Gdyby on tego tez chciał, by mi nie mydlił oczu pierścionkiem, tylko by mnie traktował jak swoją druga połowe. Włączył by mnie do swojego zycia.
Nie wiem co teraz… nie wiem… nie mam pojęcia…