stanowczość

Dramat~! Tyle planów, tyle do zrobienia, słońce świeci… a ja nic. Proszę bądź kreatywna… Zrób coś, mam błagać samą siebie… 

Posprzątać, ogarnąć pokój, może zrobić zakupy, poszukać tej cholernej baterii do piórka od tabeltu… nic. A to wszystko wina tego dzisiejszego lektoratu z angielskiego. No ja jebie, żeby odwołać wszystkie zajęcia i zostawić ten marny lektorat na 13:15. Pierdoła~!
I to poczucie, by zrobi coś w zamian, taka samo dyscyplina :> Decyzja już tak na prawdę podjęta, tylko niech czas się dopełni.
Więc, na początek poszukam tej baterii :)
Dopisek, dzień później:
A więc w przypływie samo dyscypliny, zaczęłam tamtego pięknego popołudnia przeglądać oferty pracy. No i… tak, pełno barmanek, kelnerek i pań do sprzątania czy Bóg jeden wie do czego szukają. 
Ale nagle~! Wśród tej hołoty widzę perełkę – stanowisko: Kodowanie xHtml oraz CSS. Przecież to jest, to co ja uwielbiam robić, dłubać sobie w CSS~!
Napisałam maila o moim zamiłowaniu do HTMLa, nawet CV nie załączyłam, kliknęłam wyślij i nie minęły 2 minuty i dzwoni do mnie NO NAME o_0 Huh, a to pewnie jakaś pomyłka… Nie. Nie pomyłka :)
Minęło jakieś 36 godzin, a ja już drugi projekt dla nich skończyłam. Będę BOGATA~! Hyhyhyhy~! :>

zagubiony wiek

Więc niedługo kwiecień. Kwiecień jest ważny, w kwietniu oficjalnie się starzeje. Jeszcze kilka lat temu dorastałam teraz się starzeje. Już nawet nie przykładam wagi do tego ile lat minęło, bo to już nie takie ważne jak w wieku 16-17 lat. Wczoraj przed zaśnięciem, zastanawiałam się co chce dostać na te urodziny i nagle tak sobie myślę – w gruncie rzeczy to ile lat ja będę kończyć..? Huh 22? 24? 23? o_0 umm ile ja mam teraz lat? 21? Jezu! od 20 przestałam liczyć xD Noo stawiam że teraz mam 22, więc w kwietniu skończę 23 i będę mieć 23 lata. Chyba… Ale mówi się, że szczęśliwi czasu nie liczą… no ale żeby aż tak..?

I jakoś nie chce mi się sprawdzać ile na prawdę mi stuknie, no nie chce~! stara jestem. Lepiej nie wiedzieć :P
I nadal nie wiem jaki chce prezent… fajny.

artystycznie

Biorę aparat i coś z tego zaczyna wychodzić. Na razie więcej w tym moich emocji niż jakiegoś ogólnego piękna.

Jak świetnie było wyjść tego ciepłego dnia pokopać piłkę z chłopakami… aż do wieczora. Pięknie~!
boisko SP
Teraz już siedzę u siebie, wrócili rodzice chłopaka i nadszedł czas żeby się przenieść na własne śmieci. Myślę ciągle o tej piłce, bo jak tu nie myśleć jak całe nogi dają mi znać, że to bieganie i kopanie było ponad moją kondycję ;P Tak poza tym to odchudzanie „in progres”. W ogóle to wiele rzeczy znów „in progres”, na przykłąd okładka LOGO z Maćkiem w roli głównej :) Jak skończę to się pochwale :))

memories

All the crazy shit I did tonight
Those will be the best memories.

Tak sobie obserwuje ludzi na mojej uczelni, osoby z mojego roku, przeważnie młodsze ode mnie. Chociaż jest też kilka osób w moim wieku i tak sobie myślę, że każdy ma ten swój najlepszy czas. Szaleństw, imprez, picia i sexu. Jak słyszę, że kumpel znów na kacu, kumpela kręci bekę z esemesów od nowo poznanego chłopaka, te iskry w ich oczach to tak ciepło na sercu mi się robi. Jeszcze kilka miesięcy temu, wręcz walczyłam żeby znów to czuć, ale po co robić coś na siłę, ten czas sam przychodzi, zostaje lub odchodzi. Zdałam sobie sprawę, że tak na prawdę mój czas już był i był zajebisty~!!! Patrze na mojego chłopaka i śmieję się w duchu, że my to tacy weterani imprez. No i te 4-5 lat wstecz była o wiele lepsza muzyka :> no i te sopockie cluby <3 już takich nie ma…
Noo, ale tak w duchu sobie planuje, że jeśli do wakacji schudnę i będzie można bez skrępowania pokazać trochę więcej ciałka to sobie też jeszcze poszalejemy :] Sporo znajomych zaczyna się zaciążać, albo już ma małe dzieci, a my ciągle jesteśmy wolni i bez takich zobowiązań, więc czemu nie :)
A to co już jest wspomnieniami jest tylko moje i kilka tajemnic na koncie w niczym nie przeszkadza :D To co za mną, równie dobrze ciągle może być przede mną :DDD

czytanie blogów

jak czytam notki tego pana, którego czytam, już chyba wiele lat to tak fajnie mi się robi. on nie zmienił stylu przez ten cały czas… w przeciwieństwie do mnie. to co tu zamieszczam jest cześciej przyziemnie, niż jakieś wzniosłe, ważne, zyciowe itp. Moja szara nudna rzeczywistość, ale co tu pisać jak życie stało się spokojniejsze, poukładane.

No ale wracając do tego pana to często jest tak, jak on po kilku miesiącach coś napisze to i mnie nachodzi wena do jakichs przemyśleń. Po prostu lubię go czytać. A jest już niewiele blogów które odwiedzam, bardzo niewiele. Bardzo ich mało się ostało w sieci, w napływie emo blogów i dzieci. My sobie zostaliśmy i jokoś w tym trwamy. Gratulacje :)
Gorące uściski i pozdrowienia i nie przestawaj~!
Pan dziwka po ponad pół roku dodał notkę, jeszcze nie przeczytałam, tylko zdążyłam wylookać. Jego czyta się jak książkę, jakby to wcale nie była czyjaś rzeczywistość. Gdyby pan dziwka, postanowił napisać taką powieść, pisząc tym samym stylem, pikantnie, ale i zabawnie, to chciała bym mieć tą książkę u siebie na półce. Dobra książka na letnie wypady, tak jakoś kojarzy mi sie jego blog. Takie inne spojrzenie na moralność. W głowie kotłują się karcące komentarze, ale przecież takiego zycia każdy kiedyś chce spróbować, chociaż odrobinę pozwolić sobie być niegrzecznym.
Aguś nie pisze. Chciała, ale dziewczyna jest zabiegana, w dodatku z nią się widuje, więc jest si.
(…)
Była, a może jeszcze jest cichodajka. Ale to już zupełnie nie to samo. A książka na podstawie bloga, tzn wydrukowany blog, notka po notce i jakies komentarze to fail. W dodatku nie można czytać archiwum cichodajki, bo trzeba sobie kupić książkę… Nie, nie, to fail, a ona już praktycznie nie pisze, po prostu bywa :/