złudne uwielbienie

Niby zimę lubię najbardziej – bo śnieg, bo bywa tak romantycznie, noc jest długa i piękna. I już wyobrażam sobie sypiące płatki śniegu z nieba. Czekanie na szczęśliwe chwile.

Niby wiosnę lubię najbardziej – bo tą porą roku przyszłam na świat. Kończy się rok szkolny/akademicki, jest zapieprz i motywacja do działania. Pomimo ogromnego stresu, lubię czasem dostać kopa w dupę na rozpęd. A wagary w cieple pierwszych, ciepłych promieni słońca są bezcenne.
Niby lato lubię najbardziej – bo jest luz, nie trzeba się uczyć, przejmować tonami ciuchów. Letnie szwędanie się po osiedlu, nocne powroty do domu, sex gdzie najdzie na to ochota.
Jednak to jesień kocham najbardziej. Jesienią wydarzyły się wszystkie rzeczy które ukształtowały mnie, taką jaka jestem. Wszystko miało początek jesienią, każda ważna decyzja.
Jesienią poznałam Jego. Jesienią przekułam język. Jesienią posmakowałam zuuła ;) Jesienią stworzyłam moją pierwszą stronę internetową. Jesienią zaczęłam pisać pierwszy raz bloga. Jesienią zawsze budziła się we mnie odwaga. Jesienią popełniałam największe błędy. Jesień to koniec i początek mojego roku.
Lubie siebie jesienią.

oczy

Od kilku miesięcy zmieniam swój wygląd. Jest jednak coś co zmieniłam dość nie świadomie. Stopniowo przestałam przykładać wagę do makijażu. Jak kiedyś w ogóle nie było mowy żebym wyszła na ulicę, chociaż bez pomalowanych oczu. Teraz nie jest to już takie ważne, jak nie mam czasu malować, to nie maluje się.

Nie potrzebuję już czarnych kresek podkreślających oczy, żeby być bardziej wyrazistą. Moja osobowość stała się na tyle wyrazista, że nie muszę już mocno malować oczu by być charakterystyczną. 
Cały czas jestem młoda i głupiutka, cały czas dorośleję :) 

eee, amm, yyy…

Jednym słowem inteligentnie! U mnie wszytsko kreci sie wokół pracy, albo żeby lepiej brzmiało wokół budowania mojej kariery. Nie ma sensu rozpisywac się, bo dużo powstaje, co bedzie upamiętniać te miesiące – jeśli chodzi o pracę. Już nawet nie mam czasu pisać tu, albo bardziej nie wiem jak pisać. Nie kontroluje tego bloga w żaden sposób. Smutno mi troche, bo sporo osob o nim wie, a i tak odwiedziny sa marne… Czy to żadko wstawiane notki tak zniechęcają, czy po prostu obojetność w stosunku do mojej osoby, a może mam tylko takiego pecha, że ci ludzie nie przykładają wagi do jakiegoś mistycznego blogowania w jakimś tam internecie.
Mniejsza o to. 

Jak już usiadłam do pisania, chociaż chodzi mi po głowie, że najpierw to powinnam skonczyć pracę, bo potem to mało czasu zostaje, a nie wiadomo jak długo mi sie zejdzie :/

  • domena i serwer wykupione
  • treść gotowa (tekst)
  • uzgodnione mam szczegóły grafiki
  • blog tematyczny funkcjonuje

Pozytywnie patrze w przyszłość :)

Jebać!