niespodzianka?

Zarobiłam pieniądze. wydaje pieniądze.

Nawet jak bym bardzo mocno chciała mogę pozwolić iść sobie na koncert ostrego, ale… no i zastanawiam się czy w ogóle iść jeśli on nie będzie mógł. 
(dodałam tą notkę, uciekłam bo przyszedł. minęło 18 godzin)
Chciałam wczoraj rozprawiać na temat tego co bardziej wole ja, bez względu na niego. Nie muszę :) Niespodzianka wyglądała następująco: Wódka Żołądkowa + Cola + słodycze. Mmm no to wieczór się zapowiadał pijanie :P ale to nie koniec, w GGOGu była jkaś grubsza impreza w cięższych klimatach, wiec po godzinie 2 w nocy uderzyliśmy na centrum.
c.d.n.

Pisałam: dziś spełniam marzenia!

Krótko i na temat. Ostatnimi czasy jestem bardzo konkretna.

Jebło mi się na mózg z tym chłopakiem!!!

Ja broniąca zaciekle swojej przestrzeni i prywatności, aby móc robić co żywnie mi się podoba – nagle każdy wolny czas spędzam tylko z jedną osobą. Z nim. Jakie to KURWA szczeniackie! Przecież ja mam tyle wątpliwości! To co pociąga w niezobowiązującej znajomości na dłuższą metę jest wielkimi znakami zapytania, niczym pewnym. Blech, teraz umiem to stwierdzić. Jeszcze mnie do końca nie omamiło… chociaż, dziś po tym maratonie, to moja pierwsza samotna noc i co robię? Zamiast zapierdalać i pisać strony żeby kasę kołować na święta to siedzę i słucham muzyki od niego! (No to mnie, kurwa popierdoliło!)
Z drugiej strony chce się tym cieszyć. On jest tak słodko szczery. Ta prawdziwość mnie ujęła. Naturalność, gdy nie ukrywa spojrzenia, śmieje się i tak czule przytulał. No, ale jemu też już wątpliwości chodzą po głowie – widzę, czuje to – jak to ja i się nie mylę.
I co to będzie?! Rozpierdolił się mój plan, by mieć obcych w dupie.
Nic już na to nie poradzę, trzymam się trochę na dystans, ale już wpadłam jak śliwka w kompot (czy coś tam).
Pezet. Koncert Pezeta i Małolata. Ja sama. … Tydzień później rzadko bywam sama. Sama to zaczęłam. Nie chce kończyć?

Kocham

Zakochałam się! Zakochałam jak szalona! Pokochałam moje życie!

KOCHAM MOJE ŻYCIE
zazdrościcie?