O ojcu. Tacie.

Dziś z niewiadomych powodów pomyślałam o tacie, a raczej o jego braku. Dziwne to było, bo cały dzień był względnie fajny. Miałam dobry humor, a idąc do domu cieszyłam się na „niespodziankę” od Piotrka. Może to przez powrót na studia?

I nagle buch!

Tata. Dlaczego tak rzadko chodzę na jego grób?

To nie było nic w stylu wyrzutów sumienia. Tylko to, że kurcze, go nie ma… Nie będzie.

Czasami tak jakby znikąd pomyśle o nim. Krótko.

Skąd myśl o ojcu, w tym momencie?! Przez tą drogę, która w sumie prowadzi na cmentarz? Przecież idę tędy prawie codziennie. Nie chodzę na grób, bo to miejsce jest dowodem na to, że już nigdy go nie będzie. (Zostałam sama, bez jego troski, miłości.) Rozpaczałam po jego śmierci. Teraz czasem przychodzi mi na myśl w nieoczekiwanych momentach życia i wiem, że to jest sposób w jaki za nim tęsknie. Przypomina mi się wtedy zawsze jeden moment, kiedy popatrzył na mnie pełen zrozumienia, bo gdy był w moim wieku czuł i zachowywał się prawdopodobnie identycznie. W tamtym momencie rozumiał, kochał i był dumny. Tak go pamiętam – szczęśliwego. Nie chce sobie celowo przypominać, że go nie ma… w dodatku grób przypomina mi pogrzeb. Jego martwe ciało w drewnianej trumnie do kremacji. Martwe, zapadnięte oczy. Histerie matki. Ale rośnie we mnie chęć odwiedzenia tego miejsca. Pójdę na grób taty.

I tyle.

Wiedziałam, że pisząc to rozgrzebie ten smutek… i znów zacznę analizować mój stosunek i uczucia do niego – ojca. Do taty. Do mojego ojcusia.  Ojcuś :) to był ten szczęśliwy etap… moment w naszym życiu. Wydaje mi się, że bardzo, bardzo lubił jak na niego tak mówiłam. Wtedy był moim tatą którego szanowałam i… kochałam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>