30 lat za mną, 30 przede mną

Jej, jestem tu! Napiszę teraz notkę, ale nic nie obiecam, że wrócę. Po prostu jestem. Jestem ta sama :)

Miałam taki plan, żeby przynajmniej w archiwum lata leciały po kolei, nie udało się. Nic tam.

Piszę, bo minęły 3 lata… niee, nie prawda. Piszę, bo podpisałam umowę kredytową na 30 lat. Pod koniec stycznia wybrałam się do doradcy finansowego i okazało się, że mogę, że stać mnie, że mam zdolność kredytową na mieszkanie. Jak to ja – poczułam, że nadarza się okazja i nie mogę jej zaprzepaścić. Za rok mogę nie zdążyć na dofinansowanie do programu rządowego MDM. Tak oto w ciągu dwóch miesięcy wybraliśmy mieszkanie i złożyłam wszystkie potrzebne dokumenty. Cieszę się ogromnie, boję się bardzo i nie mogę wyjść z odrętwienia. Potrzebuję jeszcze trochę czasu żeby wyjść z tego odrętwienia. Wszystko tak szybko się stało, nie miałam kiedy mieć większych wątpliwości. Nie mam powodu do wątpliwości, jednak chwilami dopada strach czy to była dobra decyzja, po co mi to? Ale myśl, że już pod koniec lata będę na „swoim” maluje uśmiech na twarzy i ciepło w sercu.

Kilka dni temu, na 30 lat…
Za tydzień mam 30 urodziny…
30 lat…
30 lat…

Nie mieści mi się to w głowie. Wracam do bloga, bo zaczęłam go pisać gdy miałam 16 lat – nie na tym serwisie, cześć notek przepadła, ale większość nadal jest na innym adresie i tu też :) Jestem przecież długodystansowcem w związywaniu się! Dam radę! Boje się…

Mam też plany urodzinowe, jak nigdy postanowiłam wyprawić urodziny! Nic specjalnego, ale jednak będzie pełen dom ludzi :) Cieszę się, że miałam aż tyle osób do zaproszenia. Szkoda, że nie mam kontaktu ze znajomymi z młodości, ale nasze drogi rozeszły się.

Tak na koniec przyszło mi do głowy, że moja piosenka urodzinowa, już nie jest „moją” piosenką. Nie muszę się określać wszystkim po trochu, już od dawna wiem kim i jaka jestem :) Dobrze być dorosłą!

Możliwość komentowania jest wyłączona.